Żyjemy w czasach, w których ekran towarzyszy nam od chwili przebudzenia aż po moment, gdy odkładamy telefon na stolik nocny. Praca, rozrywka, kontakt z bliskimi, zakupy, nauka – wszystko to odbywa się w jednym, migoczącym prostokącie. Z jednej strony to wygodne i niezwykle efektywne, z drugiej jednak coraz częściej pojawia się pytanie, jak zachować równowagę psychiczną i fizyczną, nie rezygnując z dobrodziejstw technologii. Cyfrowy dobrostan, czyli świadome, zdrowe korzystanie z urządzeń i internetu, staje się jednym z kluczowych wyzwań współczesności. Pierwszym krokiem do odzyskania kontroli nad własnym życiem online jest uświadomienie sobie, ile czasu naprawdę spędzamy w sieci. Wiele osób deklaruje, że to „tylko chwila” na portalu społecznościowym czy krótka przerwa na obejrzenie filmiku, jednak po zsumowaniu okazuje się, że mówimy nawet o kilku godzinach dziennie. Dobrą praktyką jest sprawdzenie statystyk czasu użycia telefonu lub komputera. Zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością bywa bolesne, ale jednocześnie otwiera oczy i pozwala podjąć konkretne działania. Drugim ważnym elementem cyfrowego dobrostanu jest wyznaczanie granic. Granice mogą mieć formę czasu, miejsca i kontekstu. Czas to na przykład zasada, że po godzinie 21 nie korzystamy z urządzeń, chyba że w naprawdę wyjątkowych sytuacjach. Miejsce to decyzja, że stół w jadalni albo sypialnia są strefą wolną od ekranów. Kontekst natomiast to umiejętność mówienia „nie” powiadomieniom w trakcie spotkania z przyjaciółmi czy zabawy z dzieckiem. Te trzy typy granic razem budują nową jakość – przypominają nam, że to my mamy kontrolę nad technologią, a nie odwrotnie. Wiele osób przekonuje się też, że cyfrowy odpoczynek nie oznacza całkowitego odcięcia od internetu na długie tygodnie. Czasem wystarczy kilka godzin „detoksu” w weekend, spacer bez telefonu w kieszeni czy wyłączenie powiadomień na jeden wieczór w tygodniu. Chodzi o to, by dać mózgowi szansę na regenerację, na nudę, z której rodzi się kreatywność, i na prawdziwy kontakt z drugim człowiekiem. W tym kontekście coraz większą popularnością cieszą się aplikacje, które nie tylko ograniczają dostęp do rozpraszających treści, lecz także analizują nasze nawyki i proponują drobne zmiany. W połowie drogi do cyfrowego dobrostanu wiele osób dochodzi do wniosku, że poza samokontrolą potrzebują także zewnętrznego wsparcia. Czasem będzie to inspirujący podcast, czasem warsztaty mindfulness, a innym razem konsultacja w miejscu, które działa jak serwis specjalistyczny – diagnozuje problem, pomaga go zrozumieć i proponuje konkretne rozwiązania. Tego typu wsparcie bywa szczególnie cenne wtedy, gdy nadmiar bodźców doprowadził już do problemów ze snem, koncentracją czy relacjami. Do cyfrowego dobrostanu należy również higiena informacyjna. Nie chodzi o to, by udawać, że świat zewnętrzny nie istnieje, ale by świadomie decydować, jakie treści do nas docierają. Zamiast bezrefleksyjnie scrollować newsy przez pół nocy, warto wybrać kilka rzetelnych źródeł i zaglądać do nich o określonych porach dnia. Można też nauczyć się rozpoznawać clickbaity, fake newsy i treści przygotowane tak, by wywołać silne emocje. Świadomość mechanizmów manipulacji jest jednym z najlepszych „szczepień” przeciwko informacyjnemu przeciążeniu. Nie da się też mówić o dobrostanie, pomijając ruch i ciało. Długie godziny przed ekranem sprzyjają bólom pleców, napięciu karku, problemom ze wzrokiem. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie prostych rytuałów: krótkiej przerwy co godzinę, kilku skłonów i wyprostów, spojrzenia w dal za okno, by rozluźnić zmęczone oczy. Nawet praca przy komputerze może stać się okazją do zadbania o siebie, jeśli świadomie zorganizujemy swoje stanowisko: ergonomiczne krzesło, odpowiednia wysokość monitora, dobre oświetlenie. Na koniec warto pamiętać, że cyfrowy dobrostan nie jest celem, który raz osiągnięty pozostaje z nami na zawsze. To raczej proces ciągłego balansowania, dostosowywania nawyków do nowych okoliczności i uczenia się na własnych błędach. Nowe aplikacje, platformy, urządzenia będą kusiły nas co roku, ale to od nas zależy, czy staniemy się ich bezwolnymi użytkownikami, czy świadomymi partnerami. W tym sensie cyfrowy dobrostan to sztuka wybierania – które technologie naprawdę wzbogacają nasze życie, a z których możemy spokojnie zrezygnować.